Uparte dziecko

Upartość to nie zawsze zaleta.

Mieć czas dla dziecka – to początek wszelkiego wychowania.
Karl Hesselbacher

     Dzieci  w  wieku przedszkolnym  mogą  przejawiać  wiele trudnych i niepożądanych zachowań. Mogą to być: wybuchy złości i agresji, wymuszanie płaczem, upieranie się przy swoim za wszelką cenę, potok słów, czyli mówienie bardzo dużo, ogromny lęk i wycofanie oraz wiele innych.

W tym artykule opiszę problem upartości dzieci w wieku przedszkolnym.

     Uparte  dziecko  nie  dopuszcza  do  siebie  istnienia słowa „nie”. Nie akceptuje swoich błędów, albo ma z  tym  ogromny  problem. Nie  rozumie,  co zrobiło źle, a dyskusje  z  nim  trwają  długo, są wyczerpujące, a efekt żaden lub mizerny w stosunku do włożonego wysiłku.

     Upór najczęściej pojawia się między trzecim, a czwartym rokiem życia dziecka oraz w okresie dojrzewania. Często jest on informacją, że rosnący młody człowiek podświadomie pragnie podkreślić swoją niezależność. Próby zwrócenia na siebie uwagi u dzieci młodszych to najczęściej – odmawianie wykonywania danych poleceń, rzucanie się na podłogę, kopanie i histeryczny płacz. Takie zachowanie dziecka, często doprowadza dorosłych do rezygnacji z podejmowanych prób zmiany takiego postępowania. Rodzice często usprawiedliwiają swój brak reakcji, mówiąc „wyrośnie z tego”, „pójdzie do przedszkola to się nauczy”… .

     W świetle prawa za wychowanie dziecka odpowiadają rodzice/ opiekunowie. Nauczyciele i inne osoby pracujące z dziećmi mają ich wspierać, doradzać.

Wszyscy znamy powiedzenie „Czego Jaś się nie nauczy… .”

Tak więc nie należy odkładać wychowania na późniejszy czas lub/i  pozwolić na tzw. wychowanie bezstresowe. Specjaliści – psychologowie, psychiatrzy, pedagodzy, terapeuci mówią jednym głosem – takie podejście do problemu to porażka.

     Okresy buntu są normalnym zjawiskiem. Część psychologów podkreśla, że momenty wzmożonego oporu są niezbędne w procesie kształtowania się charakteru. Podkreślają, że ich brak jest tak samo niepokojący jak i ich nasilenie.

     Niektórzy psychologowie uważają,  że podczas histerii mózg dziecka „zamyka się”. Absolutnie nie dociera wtedy do niego to, co mamy mu do powiedzenia. Uważają, że uparte dziecko warto na kilka chwil zostawić samemu sobie/w tym miejscu, co aktualnie jest; dyskretnie go obserwować/żeby przeżyło swoje emocje, poznało je i wyciszyło. Ponadto konieczne jest obserwowanie dziecka, analiza jego zachowania, komunikatów słownych – werbalnych i niewerbalnych – komunikaty ciała. Twierdzą, że jakakolwiek perswazja do obrażonego na cały świat dziecka jest skazana na porażkę.

     Inni specjaliści podkreślają, że ta metoda nie jest skuteczna u wszystkich dzieci, a czasem wręcz szkodliwa. Literatura mówi, że dziecko nie radzące sobie z emocjami, może potraktować takie postępowanie dorosłego  jako odrzucenie.

Najgorsza możliwość z możliwych to, gdy  kłótnia,  licytowanie się, obrażanie, kończy  się daniem  za wygraną, argumentując nasz wybór: „Niech ci będzie”.

     Na temat wychowania – metod, form – nie będę pisała. Polecam artykuł p. Doroty Łabędź „Krótko i na temat – kocham, bo wymagam, wymagam, bo kocham”.

     Przychodzi taki dzień, kiedy dzieci próbują stawiać dorosłym warunki.  Wtedy, tylko mama może kłaść je spać, tata zawieźć do przedszkola, a kanapki nie mogą mieć ani odrobiny masła… . Nagle całe życie domowe zaczyna nagle stawać na głowie i toczyć się według zasad znanych i rozumianych tylko jednej istocie.

Dziecięce próby, dokonania domowego zamachu stanu, są zjawiskiem całkowicie naturalnym. Rodzice wyznaczają zasady, ale dzieci zanim je przyjmą, muszą je sprawdzić. Testowanie granic nie ma nic wspólnego z brakiem dostatecznego autorytetu rodziców. Jest to normalna forma poznawania świata, odkrywania rządzących nim praw. Warto dziecku podkreślić, wyjaśnić (najlepiej na przykładach, bajkach) że każdy człowiek, niezależnie od wieku,  społecznej roli…  ma prawa ale także obowiązki.

     Ponadto, gdy mały dyktator zaczyna stawiać żądania, dobrym sposobem jest jedna z najstarszych sztuczek świata. Zamiast wydawać dziecku polecenia,  po prostu dajmy mu do wyboru dwie opcje. Prawdopodobnie będzie nimi tak zaabsorbowane, że nie rozważy trzeciej możliwości, czyli odmowy. Na przykład zamiast pytać czy chce iść na spacer, warto zapytać czy idziemy na spacer teraz, czy po obiedzie.

     Niektórzy dorośli uważają, że upór może świadczyć o tym, że ich dziecko  jako dorosły, będzie asertywne, będzie mieć silny charakter i cechy przywódcze.

Być  może  już  teraz  widzicie,  jak wasze uparte dziecko potrafi z łatwością narzucić innym dzieciom w co i jak mają się bawić? Czy można być z tego dumnym? … .

Zdecydowanie zamieniłabym takie zachowanie. Polecam współdziałanie w miejsce narzucania, oraz dialog, określanie swoich potrzeb, oczekiwań, słuchanie innych, uczenie się dochodzenia do kompromisu. 

Dzieci 4-5 letnie już na swój sposób potrafią to robić. Wykorzystując podpowiedź osoby dorosłej, sprawdzają to  w praktyce – małymi kroczkami. Widząc efekt – stosują sprawdzoną metodę.

Niektórzy rodzice z dumą obserwują i spełniają wszystkie zachcianki swojego dziecka. Dlaczego? Przekonani są, że ich dziecko wie czego chce, będzie sobie lepiej radziło sobie w dorosłym życiu.

     Nadrzędną cechą, którą oczekują pracodawcy i współpracownicy to nie upór tylko elastyczność. Warto więc od wczesnych lat życia uczyć dziecko dokonywania wyborów i wypracowywania kompromisów.

     Dzieci uczą się przez naśladowanie. Jeśli chcemy wypracować w dziecku dobre nawyki i przyzwyczaić je do wyrażania próśb, oczekiwań, współdziałania, starajmy się:
–  unikać władczego tonu,
– traktowania innych z góry,
– uczmy się wypracowywać  kompromisy i prowadzić uprzejme  dyskusje,  nawet  jeśli  nie  zgadzamy  się z rozmówcą – każdy ma prawo mieć swoje zdanie.

  Jeśli my jako dorośli mamy z tym problem, zachęcam do ćwiczeń, które proponuje  Marshall B. Rosenberg, krzewiący ideę – Porozumienie bez przemocy, czyli NVC.

Według niego ważne jest porozumiewanie się w taki sposób, aby nie krzywdzić innych, ale i nie pozwolić na skrzywdzenie siebie samego. Niektórzy ludzie potrafią to robić automatycznie. Ci, którzy tego nie potrafią, mogą się nauczyć.

Zacząć trzeba od:

  • uważnego przyjrzenia się temu, co się dzieje,
  • próby dotarcia do tego, co druga osoba mówi (nie JAK mówi, ale CO) – nie należy oceniać, a dostrzec prawdziwy motyw kierujący drugim człowiekiem,
  • określić, jakie uczucia to w nas budzi – nazwać je,
  • zastanowić się, jakie w związku z nimi mamy potrzeby,
  • nadanie komunikatu – prośba o to, co jest nam potrzebne.

Początkowo stosowanie tych zasad wydaje się być sztuczne, ale z czasem „wchodzi w krew”.

Może się wówczas okazać, że zamiast „stawiać na swoim”, można wyjaśnić, nazwać co się czuje, czego oczekujemy i w pokojowy sposób rozwiązywać sytuacje trudne.

      Kiedy działasz w sposób, który rani lub denerwuje innych?

    Zwykle są dwa powody: emocje, z którymi nie umiemy sobie poradzić lub niezaspokojona, ważna dla nas potrzeba. Tak samo jest z dziećmi.

    Dzieci  mają  naturalną skłonność do słuchania  swoich  rodziców i podążania  za nimi. Jest  to  wpisane w naszą naturę –  w innym wypadku gatunek ludzki już dawno przestałby istnieć. Dziecko chce Cię słuchać i robić to, co sprawia Ci radość. O ile nie jest zalewane przez emocje, z którymi sobie nie radzi, a jego ważne potrzeby są zaspokojone.

     Umiejętność kontrolowania emocji u dzieci kształtuje się w relacji z rodzicami. To w znacznej mierze od Was  zależy, co Wasze dziecko jako dorosły będzie robiło ze swoją złością, rozczarowaniem, smutkiem czy żalem. Jeśli reagujesz na wszystko jak na sytuacje alarmowe, ciągle wpadając w złość, Twoje dziecko również będzie patrzyło na świat jak na bezustanne zagrożenie. Dziecko potrzebuje, aby ktoś pokazał mu, jak się złościć, by nie robić krzywdy sobie i innym. Nie jest w stanie samodzielnie uspokoić się i w sposób konstruktywny poradzić sobie ze swoją złością. Dlatego albo/ i wypiera ją do podświadomości, albo/ i daje się jej ponieść i płacze, krzyczy, kopie, gryzie, rzuca się na ziemię przez bardzo długi czas.

     Jasne reguły to dla upartego dziecka bardzo ważna kwestia. Takie dziecko musi wiedzieć, że konkretne zachowania skutkują konkretnymi konsekwencjami. A najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że to my, dorośli, musimy się tych granic i tych reguł trzymać, pamiętać o nich i, jako ojciec i matka, mówić jednym głosem.

     

     W jaki sposób pomóc dziecku w trudnych emocjach?

   Dr Laura Markham proponuje stosować się do kilku wskazówek zawartych w angielskim akronimie SHARE (dzielić):

  1. Soothe (uspokajaj) – pomóż dziecku się uspokoić: kiedy płacze, przytul je (jeśli w tym momencie na to pozwala), weź na ręce, pocałuj, bądź blisko, przemawiaj spokojnym tonem; tylko w ten sposób dziecko stopniowo uczy się uspokajać samo. Może się zdarzyć, że w danej chwili nie będzie chciało być przytulone (odpycha cię, próbuje ugryźć, uderzyć). Nie rób nic na siłę, powiedz: Rozumiem, że jesteś zdenerwowany. Jestem obok ciebie, nie zostawię cię samego w trudnych uczuciach. Jeśli będziesz chciał, możesz się do mnie przytulić. Usiądź metr lub dwa od niego i poczekaj.
  2. Help (pomagaj) – ucz dziecko, jak radzić sobie z emocjami: nazywaj je, tłumacz dziecku jego własne zachowania.
  3. Allow (dopuszczaj) – pozwalaj,  aby  dziecko wyraziło  każdą swoją emocję; stawiaj granice zachowaniom, a nie emocjom.
  4. Regulate (reguluj) – ucz się panować nad swoimi emocjami.
  5. Empathize (empatyzuj) – okazuj empatię dla wszystkich uczuć dziecka, nawet jeśli musisz postawić granicę jego zachowaniom; empatię możesz okazać zarówno przez słowa, jak i ton głosu. Ten punkt jest bardzo ważny i dotyczy dzieci w każdym wieku: ucz się patrzeć na daną sytuację oczami dziecka i okaż, że rozumiesz, co się z nim dzieje.

Jeśli będziesz dzielić (SHARE) doświadczenie dziecka, pomożesz mu uczyć się trudnej sztuki rozpoznawania swoich uczuć, nazywania ich i odpowiedniego wyrażania. Tę metodę można stosować wobec dzieci w każdym wieku. Im starsze dziecko, tym więcej można z nim rozmawiać o tym, co się wydarzyło na każdym etapie trudnej sytuacji, przez którą przechodziliście.

Pamiętam!!!

  • Ustalam rzeczy, które absolutnie nie podlegają negocjacji / bezpieczeństwo/.
  • Nie rozkazuję- daję dziecku wybór.
  • Jestem cierpliwa/y, spokojna/y.
  • Jasno wyznaczam granice zachowania.
  • Wyciszam emocje.
  • Rozmawiam.

     Dziecko musi nauczyć się tego, czego wcześniej czy później zażąda od niego życie: zrozumieć, że nie jest pępkiem świata. Musi stać się przyjazne, przemienić swój charakter – jest to droga pełna trudności, często oznaczająca  działanie wbrew  sobie. Stać  się czułym,  uważnym  i  szczodrym… Osobowością „słoneczną”, a nie „księżycową”: słońce obdarza światłem, księżyc jego wymaga.

 

Bibliografia:

  • Kozłowska Anna, Zaburzenia życia uczuciowego dziecka problemem rodziny, Wydawnictwo Akademickie „Żak”, Warszawa 2005.
  • Manenti Alessandro ,My i nasze dzieci. Wskazania dla rodziców dzieci do lat 10, Wydawnictwo WAM, Kraków2009.
  • Szkudlarek Tomasz, Śliwerski Bogusław, Wyzwania pedagogiki krytycznej i antypedagogiki, Oficyna Wydawnicza „Impuls”, Kraków 2010.


Opracowała:
Barbara Paszewska

Zostaw Twój komentarz do

O nas

Przedszkole Publiczne nr 21 w Tarnowie rozpoczęło swoją działalność w 1977 roku.
Wspieramy wszechstronny rozwój dziecka, towarzyszymy mu w procesie poznawania i rozumienia otaczającej go rzeczywistości.

Aktualności

Kontakt

ul. Burtnicza 11 33-100 Tarnów

+48 14 656 03 67

Galeria wydarzeń

Rozmiar czcionki
Włącz kontrast